środa, 5 czerwca 2013

10: wkurza mnie...

Kochana,

dawno do Ciebie nie pisałam, ale nie dlatego, że nic się nie dzieje. Powodem milczenia jest moja monotematyczność. Bo w sumie ile mam pisać o tym, że tęsknię? Jaki ma sens wspominanie i analizowanie ostatnich słów? Jak często masz ochotę czytać, że mi smutno i źle?
....jestem sama, ale nie samotna i to powinno Cię cieszyć, a na pewno cieszy to mnie. Dookoła są ludzie, którzy bezinteresownie wyciągnęli do mnie swoje dłonie i uchronili przed upadkiem. Oczywiście, że gdyby nie wydarzenia z 17. a potem 20. kwietnia byłabym w zupełnie innym miejscu i zupełnie w innym nastroju, ale przecież zawsze mogło być gorzej.
Pytałaś jak śpię. No z tym miałam duże problemy, noce bezsenne, a jeśli nawet sen to krótki i przebudzenie nagłe towarzyszyły mi przez kilka tygodni, ale już jest lepiej - od tego weekendu znów śpię. Teraz można nawet powiedzieć, że odrabiam braki... mogę zasnąć o 22 i spać do 6.30 jak kamień, albo i dłużej gdyby nie budzik.
Mam tylko taki problem, że boli mnie widok kobiet w ciąży - przepraszam, źle napisałam, ja nie znoszę widoku kobiet w ciąży i wywoływanego przez nie pytania w mojej głowie. Odpowiedź, że po prostu miałam pecha, jakoś mało mnie satysfakcjonuje, a to całe baby boom, które odbywa się dookoła wśród znajomych i dalszych krewnych przyprawia mnie o mdłości. To miałam być ja tym razem, tym razem to ja chciałam się światu chwalić i oglądać malutkie ubranka dla słodkich kruszynek... Miało być tak wspaniale, a stało się jak zawsze... tu trochę przesadzam, wiem, już widzę ten grymas na Twojej twarzy - oczywiście, że stało się zupełnie inaczej i najbardziej niespodziewanie jak tylko mogło, ale efekt jest taki jak zawsze...
...jeśli chcesz wiedzieć jak wygląda dziś sprawa szklanki to śpieszę Ci donieść, że w połowie pełna... i ciągle próbuję coś dolać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz